powrót

Stary młyn (fragment)


Czasem wieczorem rozszumią się jodły,
ciemny bór zabrzmi i do życia wstanie;
fale strumienia, jakby wtór mu wiodły,
z głębi srebrzyste wyżalą płakanie-
i słychać wtedy w całym świecie modły
spieśnionych tworów, a na ziemskim łanie
błogo i dobrze, i anielsko bywa:
melodia, zda się, z bram niebieskich spływa.

I gra orkiestra! Wtem nagle przycicha;
milkną przerwane akordy w połowie
i taką głuszą znowu świat oddycha,
że myśli niemal słychać szelest w głowie,
słychać, jak w lesie ćma trzepoce licha.
jak sowa z gniazda zrywa się w parowie...
Cisza... Wtem łoskot wzniósł się nad wodami :
młyn się odezwał - zachrzęściał kołami.

Młyn stary - nocne odmawia pacierze;
drewniane ręce podnosząc ku górze,
wodę garściami w dłonie z desek bierze,
a potem w krople rozmgławia ją chmurze
i czoło kryje w to białe opierze ,
a że mu łozy obrosły podnóże,
więc go nie widać zza wód i zieleni,
stuk tylko słychać i kół i kamieni.

Jerzy Żuławski